Mieszkańcy Złotej Karczmy od czerwca nie mogą doprosić się przycięcia terenów zielonych, które niegdyś były piękną trawą. Obecnie stają się dżunglą.

Również rada dzielnicy interweniowała w tej sprawie wielokrotnie - bez skutku. Okazuje się, że metrowa zieleń przerasta urzędników.

Włodarzy nie przekonały nawet argumenty o tym, że najmłodsi mieszkańcy osiedla nie mają gdzie się bawić, więc zaczynają wychodzić na asfaltowane ulice. Nie pomogły również względy estetyczne i fakt, że obok przejeżdża autobus z portu lotniczego, a turyści zastanawiają się czy aby na pewno trafili do cywilizacji.

Za chwilę przyjdą upały, wystarczy niedopałek i wypadek gotowy. A może w krzakach zaczai się na nas Barszcz Sosnowskiego? Czy ktoś z urzędników z Gdańskiego Zarządu Nieruchomości Komunalnych weźmie na siebie odpowiedzialność za tragedię?

Zobacz na zdjęciach jak wygląda gdański busz:

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież